Biznes Wybór redakcji

Ratunkowy plan Boeinga: wracamy do deski kreślarskiej

Boeingi wciąż nie latają. Ceny akcji firmy lecą w dół. Styczeń był dla Boeing miesiącem z najniższą sprzedażą od 1962 roku. Amerykanie chcą wrócić do produkcji Maxów. I zapowiadają zupełnie nowy samolot. Tymczasem zaliczają kolejne wpadki techniczne. Końca problemów nie widać.

Za parę tygodni minie rok, od czasu gdy przestały latać boeingi 737 MAX. A miały być hitem sprzedażowym amerykańskiego producenta i najnowocześniejszym wąskokadłubowym samolotem na świecie. Po dwóch katastrofach w odstępie niespełna pół roku, zrodził się wiele pytań o bezpieczeństwo i wiarygodność procesu dopuszczania maszyn Boeinga do lotu.

Kryzys zaufania

Boeing musiał ujawnić wiadomości swoich pracowników zawierające krytyczne uwagi na temat rozwoju samolotu 737 MAX. Jest wśród nich i taka, która mówi, że samolot był „zaprojektowany przez klaunów nadzorowanych przez małpy” – poinformowała agencja Reutera.
Pierwszy 737 został wyprodukowany ponad 50 lat temu w 1967 roku. Max to jego najnowsza wersja, która zadebiutowała w 2016 roku. Nawet bez obecnego kryzysu eksperci twierdzą, że był to model, który wymagał całkowitej przeprojektowania. Producent samolotów twierdzi, że pracuje nad tym, aby 737 Max uzyskał zezwolenie na lot w połowie roku.

Fatalny wynik

Niemal roczny kryzys spowodował wstrzymanie zamówień i dostaw. W styczniu Boeing nie otrzymała żadnego zamówienia. Zeszły rok firma zamknęła bilans w zamówieniach z wynikiem 87 samolotów na minusie. Oznacza to, że więcej anulowano zamówień, niż ich złożono. Od marca ubiegłego roku ceny akcji spółki z Chicago spadły od 28 proc. Tak fatalnego wyniku Boeing nie miał od 58 lat. Szalejący koronawirus dodatkowo pokrzyżował plany Boeinga. Opóźniają się dostawy B777 i B787 do Chin.

Nowa usterka

Tymczasem amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa Cywilnego (FAA) ujawiła informację o pojawieniu się kolejnych kłopotów z oprogramowaniem samolotu 737 MAX. Otóż lampka sygnalizacyjna, mająca ostrzegać o usterce systemu, włącza się gdy z oprogramowaniem nic złego się nie dzieje.
– Wprowadzamy zmianę w oprogramowaniu 737 MAX przed powrotem floty do eksploatacji, aby zapewnić, że ta lampka sygnalizacyjna zapala się tylko zgodnie z przeznaczeniem – uspokaja Boeing.

Nowy samolot

Udoskonalenie 737 Max i odzyskanie go w powietrzu wydaje się kluczowe dla Boeinga. Ale to nie jedyne duże wyzwanie, przed którym stoi zmaltretowany producent samolotów. Boeing chce teraz skoncentrować się na nowym dziecku – nowej generacji samolocie pasażerskim. Zapowiada powrót do planów stworzenia konstrukcji wpasowującej się w rynek samolotów średniej wielkości. W branży popularnie nazywano go 797. Boeing pozycjonuj ego między 737 Max a 777X i 787 Dreamliner. Samolot miałby przewozić około 250 pasażerów i mieć zasięg prawie 5 tys. mil. Firma mówiła o stworzeniu nowej maszyny już przed katastrofami Maxów, ale zapowiedzi zeszły na dalszy plan wobec kryzysu. Nowy dyrektor generalny David Calhoun ogłosił, że firma wraca do deski kreślarskiej.
– Zaczniemy od czystej kartki papieru – powiedział.
Stworzenie zupełnie nowego samolotu zajmuje średnio 6-7 lat – od momentu podjęcia decyzji, do stworzenia latającego modelu.

Anna Zielińska
Źródło: CNN Business/ Rynek-Lotniczy.pl/ Reuters
Foto: YT

Zobacz także

Polska giełda najgorsza i… najlepsza? O co chodzi?

Redakcja

Najważniejsze wydarzenia sportowe w 2020 r. Będzie się działo…

Redakcja

Patryk Vega przyznaje się do błędu i grzechu. Zrobił to dla kasy…

Redakcja

Skomentuj

Ta strona używa plików cookies, aby usprawnić jej działanie. Twoja prywatność jest chroniona zzgodnie z naszą Polityką Prywatności Akceptuję Czytaj więcej

Polityka Prywatności